W kamienicy

Z Kasią, Szymonem i Antosiem spotkaliśmy się w ich mieszkaniu w Krakowie z okazji pojawienia się nowego członka rodziny - małego Frania. Nie była to łatwa sesja, oj nie ;) Antoś - jak to typowy starszak - miał swoją wizję na to, co będziemy w danej chwili robić. Po raz kolejny przekonałam się, że na sesję noworodkową ze starszym rodzeństwem można mieć jakiś plan, ale zazwyczaj pozostaje on w głowie ;) Rytm sesji wyznacza nam starszak właśnie i to on w głównej mierze decyduje, jak sesja będzie przebiegać i co będziemy robić. I za to właśnie kocham rodzinne sesje noworodkowe - za to, że nigdy nie wiem, co przyniosę ze sobą do domu na karcie pamięci :) Antoś na początku był bardzo niechętny do zdjęć, ale wystarczyło trochę moich żartów, wygłupy z tatą - i mamy piękne, wesołe i pozytywne zdjęcia.


Kluczem do powodzenia na sesji ze starszakiem jest według mnie umiejętność odpuszczania. Nigdy dziecka do niczego nie zmuszam. Jeśli po 10 minutach sesji ma dość i chce sobie pójść - nie ma problemu. Idzie się chwilę pobawić z tatą, a ja mogę w tej chwili zrobić kilka ujęć mamie sam na sam z maleństwem. To w końcu domowa sesja lifestyle - samo życie ;)

MARZYSZ O PODOBNEJ SESJI?